Daj spokój! Chłopaki nie płaczą! Czyli krótka opowieść o twardzielach.

Ile razy słyszeliście to z ust dorosłego w kierunku płaczącego chłopca? Na moje oko większość rodziców zabrania okazywania dziecku emocji.

Tak. Słowa, które powtarza większość z nas, które są nawet wyśpiewane radośnie przez jeden znany, stary polski zespół to tak na prawdę zakaz okazywania uczuć. Co skutkuje poważnymi konsekwencjami. 

Krótka opowieść o twardzielach.

Trzej chłopcy bawią się na placu zabaw. Biegają sobie beztrosko, a śmiechom i radości nie ma końca. Na ławkach siedzą mamy oraz tata jednego z chłopców, który bawi się z innymi kolegami w berka. Nagle ten chłopiec potyka się o krawężnik, leci uderzając kolanami prosto na chodnik. Z daleka słychać głośny, przeraźliwy płacz. Dziecko nie może wstać, a tata powoli idzie do swojego syna ze skrzywioną miną.

-Daj spokój Kuba. Mówiłem ci, chłopaki nie płaczą! Trochę poobdzierałeś kolana, ale to tak strasznie przecież nie boli. 
Dziecko wciąż głośno rozpacza i wyciąga ręce w stronę taty, aby go podniósł. Podbiega reszta chłopców, aby zobaczyć, co się stało.
-Nie płacz już, chłopcy będą się z ciebie śmiać. Pokaż im jaki z ciebie twardziel. Jak twój tata. Wstawaj!

W tym czasie podbiegli koledzy.
-Ale mnie bardzo boli!- krzyczy Kuba
-Ja też ostatnio zdarłem kolana- wtrącił się inny chłopiec.
-I co? Pewnie w ogóle nie płakałeś nie?- dumnie pyta tata Kuby.
-Ani trochę! No i w ogóle mnie nie bolało. Podniosłem się i dalej bawiłem.
-No! To zachowałeś się jak prawdziwy mężczyzna. Słyszysz Kuba? Wstawaj i wracaj do zabawy.

Chłopiec mimo słów kolegi dalej sprawiał wrażenie obolałego. Nie chciał dołączyć do zabawy i poprosił tatę, o to by wrócili już do domu. Tata powiedział.
-No, co ty! To tylko lekkie zadrapanie. Nie bądź mięczak. Zobacz kolega też tak miał i w ogóle nie płakał.
-Ale ja chcę już wracać do domu, do mamy.
-No cóż, widzicie chłopaki. Kuba nie chce się już dzisiaj bawić.


Tata z Kubą wrócił do domu. Mama otwiera drzwi, widzi w progu swojego syna z gilami po pachy i podpuchniętymi oczami od płaczu. Pyta męża.
-Maciek, co mu się stało?
-A nic. Lekkie zadrapanie. Biegał i się przewrócił. Nic poważnego. Nie ma co się rozczulać.
Kuba znów zaczął płakać.
-Widzę, że na prawdę cie boli- powiedziała mama.
-mhmm…


-Pokaż mi. Niech no zobaczę tylko jak to wygląda. Nie bój się, nie dotknę, chciałabym tylko upewnić się czy trzeba przykleić plasterki.
-Wiesz mamo, bo bawiliśmy się w berka.-W tym czasie mama ogląda rany- Ja nie zauważyłem krawężnika i się o niego potknąłem. Strasznie mnie to bolało- użala się Kuba. 
-Rozumiem. 
-Dlatego chciałem wrócić już do domu. Wyszedłem na mięczaka- zasmucił się chłopiec.


-Synku, nie myśl tak. Miało prawo cię boleć.
-Tata mówił, że chłopaki nie płaczą, a ja płakałem. To chyba jednak znaczy, że jestem mięczakiem.
-Nawet nie próbuj tak o sobie myśleć. To nic złego, że płakałeś. Myślę, że gdyby spotkało to twoich kolegów, to nie jeden by zachował się tak samo jak ty.
-Tak myślisz mamo?
-Zdecydowanie tak synku. Nie można ukrywać swoich emocji. Musimy o nich rozmawiać. Tato na pewno nie ma cie za mięczaka, po prostu nie wiedział jak sprawić, żeby cię mniej bolało.

Podsumowanie

To była krótka zmyślona przeze mnie opowieść, która pokazuje jak czuło się dziecko, gdy słyszało słowa wypowiedziane przez tatę i jak potrafiło otworzyć się przed mamą, która nie zaprzeczała jego emocjom.

Reakcja taty

Tato próbował przekonać syna, aby zachował się po męsku. Chciał, by był twardzielem, bo przecież jak to wszyscy mówią- chłopaki nie płaczą. Nie miał oczywiście nic złego na myśli. Myślał, że w ten sposób podniesie syna na duchu i chłopiec zapomni o bólu. Jednak dziecko w takiej chwili uczy się, że mówienie o swoich emocjach, cierpieniu i bólu jest złe. To tak jakby tato kazał zakładać mu maskę, by inni nie widzieli, co czuje.

Niestety to może odwrócić się przeciwko nam, rodzicom. Dziecko nauczone takiego schematu będzie w nastoletnim wieku unikać rozmów. Nie powie nam o swoich problemach. Może się zdarzyć, że nie będzie potrafiło sobie z nimi poradzić, a mimo to nie poszuka pomocy u rodzica.

Reakcja mamy

Mama okazała synowi zrozumienie i zainteresowanie. Nie wyśmiewała, nie kazała przestać płakać. Dzięki temu chłopiec się otworzył i zaczął opowiadać, co dokładnie się stało. Mama chciała, by dziecko poczuło się lepiej, więc je wysłuchała. Dowiedziała się, że syn myśli o sobie, że jest mięczakiem.

Reakcja dziecka

Kuba przejął się tym, co mówił tata. Bał się, że stracił w jego oczach. Tato swoimi słowami sprawił, że poczucie własnej wartości u Kuby diametralnie spadło. Było mu przykro, że nie jest taki, jaki tato by chciał. Zazdrościł również tego, że tato pochwalił jego kolegę. Bardzo nie spodobało mu się, kiedy ich ze sobą porównał.

Moje refleksje

Opisując tą sytuację można zauważyć, że ojciec zaprzeczał uczuciom swojego dziecka.
Przypisywał mu również rolę mięczaka, ponieważ płakał, choć tak na prawdę nie stało się nic poważnego. Sprawił, że spadło poczucie własnej wartości u jego syna, co spowodowało, że zaczął się obwiniać. Źle było mu z myślą, że nie spełnia oczekiwań swojego taty. Znalazło się tam również porównywanie do ojca i innego dziecka.

Mężczyzna nie pozwolił okazywać uczuć, więc będzie skutkowało to w przyszłości u syna problemami z radzeniem sobie ze swoimi emocjami. Chciałam, byście zobaczyli jak wiele znaczą słowa, które dla nas wydają się błahe. Ile trudnych emocji wywołują one w małym chłopcu. O tym wszystkim pisałam wam już  wcześniej.

Żeby nie było.

Jest różnica pomiędzy okazaniem dziecku zrozumienia oraz rozmowy o emocjach, a rozczulaniem się nad nim i jego bólem. Nie chodzi o to, by użalać się razem z dzieckiem. Najważniejsze jest, by nie uczyć go ukrywania emocji. Nie można mówić, że okazywanie bólu oraz mówienie o nim jest złe. 

Ciekawa jestem również Waszych refleksji. Piszcie w komentarzach 🙂

 


 

6 Comments on “Daj spokój! Chłopaki nie płaczą! Czyli krótka opowieść o twardzielach.”

  1. Każdy ma prawo do emocji. Przekonałam siė o tym boleśnie ponad 40 lat temu, gdy mój ojciec opuchniėty od płaczu , z gilami po brodę oznajmił, że mama umarła. Miałam osiem lat, ale tamto wspomnienie jest ze mną ciągle. O emocjach trzeba mówić!

  2. A potem w dorosłym życiu my, kobiety dziwimy się dlaczego nie można z naszym mężem, chłopakiem rozmawiać o emocjach. On nic nie rozumie, nie czuje, nie chce nas słuchać. Głeboko zakorzeniony schemat.

  3. Wielu ludzi nadal uważa, że WRAŻLIWOŚĆ to słabość, a słabości powinno się ukrywać. Mniejszość dostrzega we wrażliwości coś, co jest piękną cechą, coś, co sprawia, że ludzie są empatyczni i nie boją się okazywać swoich emocji. Bardzo ważne jest, żeby powtarzać to zwłaszcza synom, żeby nie bali okazywać się swoich uczuć. Mają do tego prawo i dla mnie kobiety nie ma nic piękniejszego niż mężczyzna okazujący to wszystko.
    Pozdrawiam Cię!

Jeśli podobał ci się wpis będzie mi bardzo miło, jak podzielisz się swoją opinią.