Zaprzeczanie dziecięcym uczuciom. Jak tego uniknąć?

O zaprzeczaniu dziecięcym uczuciom.

Chcemy, aby dzieci były grzeczne. Mają się słuchać, robić to co wypada i czego oczekujemy. W teorii każdy jest świetnym rodzicem. Szczególnie zanim nim zostaje. Tak, ze mną też tak było.  Miałam wyobrażenie swoich dzieci, a jednak kiedy już zostałam mamą i dzieci podrosły to się dopiero zaczęło. Były wzloty i upadki. Bywało, że moja frustracja osiągnęła już zenitu. Jednak miałam przyjemność uczestniczyć w zajęciach dla rodziców, które bardzo mi pomogły. Teraz podzielę się tu z Wami tym, czego się nauczyłam i co ułatwiło mi codzienność.

Najpierw zacznę od tego, co te zajęcia mi uświadomiły. Już wiem, dlaczego dzieci się buntowały. Okazuje się ( u nas w domu się to sprawdziło), że rodzice często mówiąc do dzieci zaprzeczają ich uczuciom.

Weźmy sobie kilka przykładów:

Przykład 1

Dziecko: Mamo jestem zmęczona, nie mam siły.

Rodzic: Nie jesteś zmęczona, tylko się nie wyspałaś.

Dziecko: (głośniej) Ale ja naprawdę nie mam siły iść do szkoły!

Rodzic: Jesteś tylko trochę senna, ubieraj się!

Dziecko: Nie! Ja jestem zmęczona!

Przykład 2

Dziecko: Mamo, gorąco mi!

Rodzic: Jest strasznie zimno! Zapnij bluzę!

Dziecko: Ale mamo! Mi jest strasznie gorąco!

Rodzic: Powiedziałam, nie zdejmuj mi tej bluzy!

Dziecko: Gorąco!

Przykład 3

Dziecko: Ta bajka była nudna.

Rodzic: Co Ty mówisz, była świetna.

Dziecko: Była głupia!

Rodzic: Była bardzo pouczająca.

Dziecko: Beznadziejna.

Rodzic: W takim razie więcej nie pójdziemy do kina.

Dzieci często mówią, co czują, a my dorośli staramy się im wmówić, że wcale tak nie jest.  Czują się wtedy niezrozumiane, smutne, zawiedzione, można tak wymieniać i wymieniać.

 

A gdyby tak poprowadzić te rozmowy inaczej?

Przykład 1

Dziecko: Mamo jestem zmęczona, nie mam siły.

Rodzic: Widzę, że jesteś niewyspana.

Dziecko: Nie mam siły.

Rodzic: Może położysz się dzisiaj, kiedy wrócisz ze szkoły?

Dziecko: Tak zrobię.

Przykład 2

Dziecko: Mamo gorąco mi!

Rodzic: Tak?

Dziecko: Chce zdjąć bluzę!

Rodzic: Widzę, że naprawdę ci gorąco.

Dziecko: Tak.

Przykład 3

Dziecko: Ta bajka była nudna.

Rodzic: Słyszę, że nie podobała  ci się ta bajka.

Dziecko: Strasznie się nudziłem.

Rodzic: Rozumiem, może następnym razem obejrzymy krótki zwiastun i ocenimy czy warto na nią pójść?

Dziecko: Tak.

Spójrzmy na siebie i na dzieci. One czują dokładnie to, co my. Kiedy jesteśmy zdenerwowani lub ktoś nas zrani ostatnią rzeczą, którą chcemy słyszeć to wymądrzanie się, obarczanie nas winą, „dobre rady”. Inaczej jest, gdy ktoś podchodzi do nas z empatią i zrozumieniem. Lubimy jak nas ktoś wysłucha, doceni nasz wewnętrzny ból i da możliwość porozmawiania, o tym co nas trapi wtedy nasze zdenerwowanie ustępuje.

Tak samo jest z dziećmi, one również potrafią sobie same pomóc, jeśli znajdą u innych zrozumienie i empatię. Musimy pomóc im określić i rozróżniać emocje, aby umiały sobie z nimi poradzić.

Jeśli dobrnęliście do końca to mam dla was krótkie rady do zapamiętania

  1. Słuchaj dziecka bardzo uważnie.
  2. Zaakceptuj jego uczucia słowami „Och” „mhm” „rozumiem”
  3. Określ te uczucia używając zwrotów : Widzę, że ……… Słyszę, że…….. np. „Widzę, że jesteś zezłoszczony na brata, ale powiedz mu to słowami, a nie pięściami.”
  4. Zamień pragnienia dziecka w fantazję. Na przykład: „Bardzo bym chciała mieć magiczną moc i wyczarować ci całe pudła chrupek” 

2 Comments on “Zaprzeczanie dziecięcym uczuciom. Jak tego uniknąć?”

    1. Organizowane były przez poradnie pedagogiczna, a prowadziła je cudowna Pani psycholog. Trwały 8 tygodni i przez ten czas na prawdę dużo się nauczyłam 😉

Jeśli podobał ci się wpis będzie mi bardzo miło, jak podzielisz się swoją opinią.